Jaśniej bez oślepiania


Nowe światła ksenonowe
Nowe światła ksenonowe

Światła w samochodzie są nie do przecenienia. Jednakże w pogoni za coraz lepszym oświetleniem drogi dla kierowcy, nie możemy zapominać o tych co jadą z naprzeciwka.  Dlatego  nie mamy coraz jaśniejszych lamp w naszych pojazdach, bo byłoby to bardzo niebezpieczne. Jednakże jak się okazuje, gdy jest potrzeba, znajdzie się rada. Odpowiedź jak zwiększyć jasność świateł, jednak bez  oślepiania jadących z przeciwnej strony, znalazł Philips w swoich najnowszych żarówkach ksenonowych. Osobliwością tych lamp jest ich niezwykła jasność, która sugeruje znacznie większą moc żarówek, niż jest w rzeczywistości. Odpowiedzią bowiem jaką znalazł Philips na problem jakości oświetlenia jest białe światło o tzw. temperaturze 6000K. Światło to zapewnia takie cechy oświetlenia, które niezwykle zbliżają je do światła dziennego (słonecznego).  Uzyskane więc zwiększenie jasności nie wynika tylko z większej mocy świateł, ale z powodu lepszego postrzegania światła przez oko ludzkie. Lampy te są certyfikowane zgodnie z normami ECE, i pomimo zwiększonej jasności, nie oślepiają nadjeżdżających z przeciwka pojazdów, a zatem zostały dopuszczone do użytku na drogach. Lampy XenonWhite Vision, bo o nich mowa, spełniają więc dwa, wydawałoby się, sprzeczne postulaty. Zwiększają znacząco jasność wiązki światła z reflektorów samochodowych, nie powodując oślepienia kierowców patrzących w lampy. Co więcej ludzkie oko nie tylko lepiej widzi w takim świetle, jest również dostosowane do  znacznie większej jasności takiego światła. Dało to konstruktorom z Philipsa możliwość podniesienia ogólnej mocy lamp. W rezultacie w nowych lampach udało się  zwiększyć długość wiązki światła i wytworzyć o  60% więcej światła niż w konwencjonalnych reflektorach. Już na marginesie należy dodać że zwiększono również ich żywotność do ponad 450 godzin.

Na zdjęciu przy artykule widać efekt działania nowych żarówek.

Pijesz i jedziesz? Będziesz pracował w kostnicy.


Pijany kierowca
Pijany kierowca -kara

Wobec dramatycznego wzrostu liczby wypadków drogowych, władze w Tajlandii zamierzają skazywać pijanych i notorycznie naruszających przepisy kierowców na przymusową pracę w kostnicach i szpitalach. Najważniejszym celem takiej kary ma być dotarcie do świadomości kierowców- pokazanie im skutków ich nieodpowiedzialności.

Nowe przepisy mają wejść w życie już niebawem, tuż przed okresem lokalnych świąt. Co roku ten okres przynosi bowiem wyjątkowo tragiczne żniwo na drogach. Jak podają państwowe statystyki w tym okresie na tajlandzkich drogach co godzinę giną 2-3 osoby a ponad 160 zostaje rannych. W myśl nowych uregulowań sprawcy naruszeń przepisów, których winę orzeknie sąd, będą kierowani do służby w kostnicach szpitalnych. Jak powiedział szef tajlandzkiej policji: będą m. in. myć i transportować zwłoki. Ustawodawca ma nadzieję, że to nie tylko odstraszy ich od dalszej lekkomyślnej jazdy, a zwłaszcza od wsiadania za kierownicę po spożyciu alkoholu, ale także autorzy nowego prawa uważają, że taka lekcja  uświadomi piratom drogowym, że mogą znaleźć się w takiej samej sytuacji.
Kraje dalekiego wschodu, poza Japonią znane są, ze … swobodnego podejścia do przepisów drogowych. W tej statystyce przodują Tajlandczycy, co powoduje, że ich kraj zajmuje drugie miejsce na światowej liście liczby ofiar wypadków.

A wracając na nasze podwórko, może to jest jakiś pomysł? Ja osobiście naśladowałbym pomysł rodem z USA(patrz fotka), może to wreszcie odwróciłoby społeczne przyzwolenie na prowadzenie po pijaku?

Czy ograniczenia zapewniają bezpieczeństwo?


Sc29kmnahJeżdżąc po naszych drogach można zauważyć dwie tendencje. Po pierwsze wszechobecne ograniczenia prędkości. Po drugie powszechne ich lekceważenie. Zastanówmy się więc przez chwilę jaki jest związek między tymi dwoma zjawiskami. Śledząc uzasadnienia wprowadzania co i rusz nowych ograniczeń prędkości maksymalnej można dojść do wniosku, że sposób myślenia decydentów wygląda następująco:

  • wypadki powodują pojazdy,
  • wypadki powodują pojazdy ponieważ jeżdżą zbyt prędko,
  • pojazdy jeżdżą zbyt prędko ponieważ nie przestrzegają ograniczeń prędkości,
  • ponieważ pojazdy nie przestrzegają ograniczeń prędkości należy wprowadzić dodatkowe ograniczenia
  • Dodatkowe ograniczenia plus drakońskie kary spowodują zmniejszenie liczby wypadków.

Chyba gołym okiem widać, że coś w tym ciągu rozumowania się  nie sprawdza. Dlaczego niby zwiększenie liczby ograniczeń miałoby wpłynąć na poprawę skoro mniejsza ich ilość i tak nie jest przestrzegana?  Odpowiedź jest prosta i raczej oczywista- chodzi oczywiście o możliwość karania, mówiąc brutalnie o zwiększenie wpływów do wiecznie głodnego budżetu. Mogę ze 100% pewnością powiedzieć, że nie chodzi tu o bezpieczeństwo, a przynajmniej nie o bezpieczeństwo przede wszystkim. Skąd biorę tę pewność? Z doświadczeń z podróży po Europie. Pozwólcie, że omówię tylko swój ostatni wyjazd na drogi Austrii. Różnił się on od innych moich wojaży tym,  że nie odbywał się po autostradach (pozwolę sobie je wyżej cenić niż Niemieckie). I cóż takiego zauważyłem? Zanim do tego przejdę pozwolę sobie przytoczyć statystykę wypadków. W Austrii w 2013 roku zginęło w wypadkach samochodowych 54 osoby na milion mieszkańców, W tym samych roku w Polsce zginęło 87 osób.  Należy więc uznać, że Austria jest bezpieczniejsza. Jak to osiąga, patrząc zza szyby samochodu? Po pierwsze znacznie mniej ograniczeń prędkości. Nie spotyka się, jak w Polsce, znaku „teren zabudowany” 5 kilometrów przed wioską złożoną z trzech chałup. Więcej, w  większości małych wiosek prędkość dopuszczalna to 80km/h. Teren zabudowany zaś jest ograniczony do ścisłego centrum małych miasteczek – pojedyncze zagrody nie stanowią przesłanki do ograniczania prędkości. Praktycznie poza autostradami nie spotkałem fotoradarów. Za to w każdym miejscu, gdzie  był znak teren zabudowany, był radar informujący mnie o mojej prędkości. Proszę mi wierzyć da się przez Austrię poruszać się szybko i sprawnie, a wprowadzone ograniczenia nie są uciążliwe i znacznie chętniej je się przestrzega, bo przecież każdy widzi ich sens. Czego niestety absolutnie nie można powiedzieć o ograniczeniach na polskich drogach.

Jakie stąd płyną wnioski? Dla mnie oczywiste. To nie szybkość zabija , ale lekceważenie przepisów. Zaś lekceważenie przepisów pojawia się wtedy, gdy są w sposób oczywisty bzdurne. Każdy z nas zna bajkę o małym pastuszku, który dla zabicia nudy wołał o pomoc, gdy wreszcie pomoc była naprawdę potrzebna nikt nie zareagował na sygnał. Tak działa polskie prawo drogowe. Stawiamy na każdym kroku ograniczenia- bo tak jest wygodnie, nie zastanawiając się, że działanie to jest przeciwskuteczne. Ograniczenia prędkości są w Polsce dobierane dla cysterny poruszającej się po mokrej nawierzchni. Skutek, nawet średnio zorientowany kierowca współczesnej osobówki widzi, że ograniczenie jest absurdalnie niskie.Ograniczenia też są lekiem np. na dziury w drodze. Skutek? Wszyscy rozumiemy, że ograniczenie jest wynikiem braku pieniędzy na naprawę a nie troską o bezpieczeństwo. To wszystko razem sprowadza się do naszej obecnej sytuacji na drodze. Czy mam rację? Zastanów się drogi czytelniku: liczba wypadków w Austrii pomiędzy rokiem 2012 i 2013 spadła o 15%, w Polsce (w latach tych przybyło najwięcej fotoradarów w historii) zaledwie o 6%!

Poduszki powietrzne dla pieszego


poduszka dla pieszego
poduszka dla pieszego

Nie jest to temat nowy. Pierwsze patenty poświęcone poduszkom powietrznym dla pieszego pojawiły się pod koniec ubiegłego stulecia. Obecnie zaś swoje rozwiązania posiadają wszystkie liczące się kompanie samochodowe. Posiadają, tylko, że pojazdów wyposażonych w nie brak.

Po wielu jednak latach znalazł się pierwszy odważny, który zaczął wyposażać swoje samochody standardowo w takie poduszki, to Volvo. W rękach nowych właścicieli Volvo nie straciło ochoty do bycia liderem  w zakresie bezpieczeństwa. I dlatego nowa seria V40  została wzbogacona o omawiane rozwiązanie.

To co jednak fascynuje to przyczyna, dla której rozwiązanie istniejące już kilkadziesiąt lat, nie było dotąd stosowane w praktyce. A przyczyna jest doprawdy przedziwna. Nie stosowano ich z obawy o… bezpieczeństwo pieszych! Chociaż bowiem testy na manekinach przebiegały poprawnie, potwierdzając słuszność koncepcji, to jednak uderzenie w pieszego różni się znacząco od sytuacji gdy poduszka chroni kierowcę lub pasażera w samochodzie. Pozycja względem poduszki powietrznej  tych dwu ostatnich jest dobrze określona i sposób oddziaływania poduszki na nich daje się dobrze przewidzieć. Tymczasem sytuacja, gdy pieszy dostaje się przed maskę samochodu może być bardzo skomplikowana. W rezultacie można wymyślić scenariusze, w których pieszy ponosi dodatkowe obrażenia wywołane zadziałaniem poduszki powietrznej. I takich sytuacji obawiali się dotąd producenci. Gdyż w dziedzinie odszkodowań nie istnieje pojęcie mniejsze zło.

Decyzja Volvo to odważny krok, zwłaszcza, że ostatni rozwój automatyki samochodowej spowodował, że działanie takiej poduszki może być znacznie lepiej kontrolowane niż do tej pory. Miejmy nadzieję, że to słuszna decyzja, a za nią pójdą inne marki. Zwłaszcza, że ofiary wśród pieszych zajmują od lat  najwyższą pozycje w statystykach wypadków drogowych.

Bosch postawił na internet


Internet w samochodzie
Internet w samochodzie

Pomimo przedstawionego kilka miesięcy temu praktycznego dowodu na niebezpieczeństwo podłączania samochodów do internetu , w postaci przejęcia przez hakerów całkowitej kontroli nad samochodem, Bosch nie rezygnuje, twierdząc, że wprowadzenie usług online w samochodzie otwiera dostęp do wielu nowych funkcji pojazdów.
Jesienią tego roku firma Bosch wprowadziła usługę w chmurze, która w przedziale dziesięciu sekund będzie ostrzegała kierowcę o  zbliżaniu się pojazdu , którego kierowca łamie przepisy (oczywiście jeżeli ten pojazd jest wyposażony w system Boscha…).  System zdaniem koncernu , którego produkcja rozpocznie się już w 2016 roku, można nazwać życiodajnym, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ja jednak wątpię w jego popularność, z uwagi na fakt, że nikt nie chce być traktowany jak pirat, ale może się mylę.

Nowy system wydaje się naturalnym rozwinięciem systemu eCall, który przede wszystkim zapewnia pomoc w razie wypadku,ale również zapewnia wsparcie w innych problemach.

Obecnie, aby podłączyć samochód do internetu, Bosch wykorzystuje dwa podstawowe sposoby. Pierwszy to maksymalne wykorzystanie smartfonu kierowcy. Kierowca może podłączyć swoje urządzenia z Androidem czy i iOS  (o Windows nie wspominano) do systemu informatycznego pojazdu. Poszczególne aplikacje mogą być sterowane z centralnego monitora pojazdu – smartfon jest tylko w zasadzie modemem.  Drugim sposobem jest wyposażenie urządzenia komunikacyjne pojazd w dedykowaną jednostkę komunikacyjną, która kontroluje połączenia  dzięki  zainstalowanej w nim karcie SIM. Może też ewentualnie określić położenie pojazdu przy pomocy GPS nawigacji. Bosch oferuje moduły specjalnie przystosowane do samochodów osobowych, dostawczych, motocykli, samochodów terenowych, a nawet pociągów towarowych przewozów kolejowych.
Po co?

Obecnie system może wyświetlać dane pojazdu, porady na temat ekonomicznej jazdy oferując, w przypadku awarii, natychmiastową komunikację ze stacją pomocy drogowej, jeśli to konieczne. Ponadto kierowca otrzymuje bieżące informacje
o korkach, gołoledzi i kierowcach naruszających przepisy na drodze, którą pojazd się porusza.

Informacja o pogodzie, stanie ruchu przed nami  w połączeniu z danymi o  infrastrukturze drogowej, np. parkingach czy benzynowych potrafi pomóc w wyborze najlepszej trasy i sugerować dokonanie jej korekty, dostarczając kierowcy kompletny obraz tego co dzieje się z pojazdem i wokół niego. Powinno to zaowocować zwiększeniem sprawność transportu. Na przykład, dokładne informacje o korkach na drodze przed nami pomogą zoptymalizować zarządzanie energią z akumulatorów pojazdów hybrydowych i elektrycznych na wybranej trasie.

Oprócz danych na temat ruchu i informacji o otoczeniu wokół pojazdu system może być również podłączony do komputera pojazdu by zbierać dane na temat pracy poszczególnych układów pojazdu. Zarządzanie tymi danymi przez zaawansowane algorytmy pozwala na diagnozy profilaktyczne. Na przykład, informacje uzyskane z eksploatacji wtrysku, mogą być weryfikowane przez specjalny program, by przewidzieć pozostałą żywotność części układu paliwowego. Kierowca lub operator pojazdów użytkowych może być niezwłocznie powiadomiony i będzie w stanie wyznaczyć wizytę w serwisie w dogodnym dla siebie czasie. Dlatego często pozwala uniknąć kosztownych napraw i czas przestoju, co jest szczególnie istotne w przypadku dużych samochodów ciężarowych

Gwiazdki NCAP za wykrywania pieszego


testy wykrywania pieszych
testy wykrywania pieszych

Jak poinformowała NCAP (New Car Assessment Programme) od 2016 funkcja automatycznego unikania kolizji (AEB) będzie również testowana  na zdarzenia z udziałem pieszych.  Europejski program oceny bezpieczeństwa nowych samochodów , stworzył w tym celu nowy test, który pozwoli określić w standaryzowanych warunkach, jak system automatycznej identyfikacji przeszkód i unikania kolizji radzi sobie w sytuacji gdy przeszkodą jest pieszy.
Nowy test będzie pierwszym na świecie, który oceni system automatycznego sterowania i wspomagania kierowcy z perspektywy pieszego. Wiele nowych samochodów już teraz oferuje system awaryjnego hamowania automatycznego (AEB), który pozwala uniknąć kolizji z innymi samochodami, ale, jak dotąd, tylko kilku producentów twierdzi, że ich  systemy, mogą identyfikować pieszych.

Dzięki nowemu testowi podczas przeglądania wyników testów na stronie Euro NCAP, konsumenci będą mogli sami zobaczyć faktyczną skuteczność tych systemów bezpieczeństwa samochodu, teraz również w odniesieniu do pieszych.

– Powiedział Michael van Ratingen , sekretarz generalny Euro NCAP.

Tak więc, Euro NCAP wyznacza nowe standardy niezawodności samochodu, zmuszając producentów samochodów do instalowania systemów wykrywania pieszych i unikania zderzenia z nimi. Powinno to mieć istotny wpływ na śmiertelność na drogach europejskich, na  których w 2014 roku zginęło 26 tysięcy osób, a aż  47% z nich to byli  piesi, rowerzyści i motocykliści. Niezależna analizy przeprowadzone na drogach Niemiec i Wielkiej Brytanii wykazały, że systemy AEB wykrywające pieszych mogą przyczynić się do uniknięcia co najmniej 20% śmiertelnych wypadków z ich udziałem.
NCAP będzie w testach wykorzystywać będzie symulację trzech najczęstszych scenariuszy ruchu w mieście:

  • dziecko wyłaniające się zza zaparkowanego pojazdu
  • dorosły wchodzi na drogę przed pojazd
  • dorosły wbiega na drogę przed pojazd

Aby uzyskać jak najlepszy wynik – „dobry”, samochód będzie musiał uniknąć kolizji z specjalnie zaprojektowanymi manekinami przy prędkości do 40 km/h. W wyższym zakresie prędkości (40-60 km/h) test będzie weryfikować możliwość zredukowania szybkości do co najmniej 40 km/h, by zwiększyć prawdopodobieństwo przeżycia pieszego po nieuniknionej kolizji.

System AEB z funkcją identyfikacji pieszych jest już zainstalowany na wielu pojazdach. Wśród nich są m.in: Audi Q7, BMW serii 2, BMW i3, Ford Mondeo, Lexus NX, Mercedes Klasy C, Mini Cooper, Volvo V40, Volvo XC90, Toyota Avensis i VW Passat.

Działanie testów można zobaczyć tutaj

 

Magnes na tachografie to codzienność?


tachograf- - "wspierany" magnesem
tachograf- – „wspierany” magnesem

Podczas kontroli drogowych w październiku 2015 r. inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Białymstoku stwierdzili bardzo dużo naruszeń związanych z manipulacjami dokonywanymi na czasie pracy kierowców oraz niedozwolonymi podłączeniami zabronionych urządzeń. Bardzo poważne naruszenia stwierdzali podczas kontroli pojazdów należących głównie do przewoźników zagranicznych.

W trakcie czynności kontrolnych inspektorzy z wykrywali wiele, różnie kwalifikowanych wykroczeń. I tak dla przykładu w pażdzierniku:

  • za wykonywanie przewozu drogowego pojazdem wyposażonym w urządzenie rejestrujące , do którego podłączone zostało niedozwolone urządzenie dodatkowe (nie tylko magnesy także wszelkiej maści elektronika) wpływające na niewłaściwe funkcjonowanie urządzenia rejestrującego ukarali mandatami karnymi ośmiu kierowców na łączną kwotę 16000 zł.

Także próby odłączania tachografów kończą się fatalnie:

  • ośmiu kierujących za nierejestrowanie za pomocą urządzenia rejestrującego na wykresówce lub karcie kierowcy wskazań urządzenia w zakresie prędkości pojazdu, aktywności kierowcy i przebytej drogi ukarano mandatami karnymi na sumę 16000 zł.

Inna kwalifikacja czynu, skutek ten sam:

  • za samowolną ingerencję w pracę urządzenia rejestrującego  zainstalowanego w pojeździe, wskutek której nastąpiła zmiana wskazań urządzenia w zakresie prędkości pojazdu, aktywności kierowcy lub przebytej drogi ukarano mandatem karnym jednego kierowcę na kwotę 2000 zł.

Należy pamiętać, że na mandatach dla kierowców sprawa się nie kończy – wobec przedsiębiorców, właścicieli pojazdów wszczęto w każdym z powyższych przypadków postępowania administracyjne. Każdemu z przewoźników tylko za jedno naruszenie polegające na nierejestrowaniu za pomocą urządzenia rejestrującego lub cyfrowego urządzenia rejestrującego na wykresówce lub karcie kierowcy wskazań w zakresie prędkości pojazdu, aktywności kierowcy i przebytej drogi grozi kara w wysokości 5000 zł.

Jak zapowiada ITD : działania ukierunkowane na wyeliminowanie pojazdów z ruchu, których kierowcy dopuszczają się manipulacji na czasie pracy kierowców i jeszcze dodatkowo stosują urządzenia zabronione będą kontynuowane.

W drodze nie popijesz


biosensory sprawdzą poziom alkoholu we krwi
biosensory sprawdzą poziom alkoholu we krwi

Dotąd stosowane alkoblokery nie pozwalają uruchomić silnika pojazdu , jeżeli nie przejdziesz testu trzeźwości. Najczęściej test wykonywany jest poprzez dmuchanie w  dyszę alkomatu. Jest to skuteczna metoda ale ma dwie słabości. Po pierwsze silnik może uruchomić osoba „bez wyziewów” i pozwolić kierować wstawionemu kierowcy (wszak uczynny z nas naród). Po drugie system nie zadziała na kierowcę lubiącego pokrzepić się w trakcie jazdy… To istotne wady i stały się asumptem do znalezienia bardziej radykalnego rozwiązania.

Najnowszy system oparty jest o zdobycze  technika w zakresie tzw. biodetektorów. Najnowsze z nich są w stanie określić stopień naszego „nasączenia” etanolem na podstawie pomiarów skóry na dłoniach. Stało się to podstawą do zbudowania zupełnie nowego alkoblokera. Jego czujniki wbudowane są w kierownicę. Ich odczyt jest dokonywany w czasie rzeczywistym, przez cały czas gdy pojazd jest w ruchu. Mało tego system nie jest pomyślany jako blokada lokalna, ale jest spełnieniem marzeń policji, gdyż wyniki pomiarów są na bieżąco przekazywane do centrum monitorującego łącznie z informacją wprost z GPS, gdzie aktualnie „zawiany pojazd” się znajduje. Teraz wystarczy krótki sygnał do najbliższego radiowozu i… koniec jazdy na procentach.

Z jednej strony jest to pierwszy system, który rzeczywiście mógłby wyeliminować pijanych kierowców z ruchu. Obecnie proponowane systemy, trzeba to przyznać, nie będą skuteczne. Z drugiej strony trzeba pamiętać o znaczącym pogwałceniu naszej prywatności, skoro nawet gdy jesteśmy zagorzałymi abstynentami to i tak informacja o tym gdzie i kiedy się wybieramy jest zapisywana w bazach danych „Wielkiego Brata”. Nie wiem co lepsze…

 

Co nowego na Frankfurt Motor Show


bosch- system jazdy w tłoku
bosch- system jazdy w tłoku

Zbliża się doroczny Frankfurt Motor Show. Wśród wystawców wiele nowinek chce zaprezentować Bosch.

Co takiego Bosch przedstawi nam we Frankfurcie?

Będzie  to szereg rozwiązań technicznych dla przemysłu motoryzacyjnego. Jedną z głównych innowacji, dodajmy już budzących silne kontrowersje,  będzie sterowanie silnikiem za pośrednictwem Internetu. Według autorów pomysłu, system „elektronicznego horyzontu” pozwala dla przykłady kontrolować proces wypalania sadzy z filtra cząstek stałych w procesie samooczyszczania na podstawie planowanej trasy przemieszczania się: system rozpocznie proces odzyskiwania filtra w takim miejscu trasy, aby zakończyć go do czasu wjazdu samochodu do miasta.
Inna funkcjonalność przeznaczona dla hybryd pozwala na
samodzielne wyłączenie silnika spalinowego w miejscach, gdzie ruch samochodowy jest zakazany dla tradycyjnych silników spalinowych. Jeśli planowana trasa przechodzi przez centralną część miasta lub obszaru z ograniczonym ruchem pojazdów, samochód będzie przygotowany poprzez wcześniejsze naładowanie baterii, do przebycia tego odcinka trasy w całości w trybie elektrycznym.
opisywany  system jest przeznaczony do każdego rodzaju pojazdu, ze szczególnym naciskiem na hybrydy.

Inne ciekawostki

Ciekawostką tych rozwiązań jest odwrotny kierunek przepływu myśli technicznej. Do tej pory z ciężarówek nowinki szły do osobówek, teraz będzie dokładnie odwrotnie.  Wśród nowości , które będą pokazane na Frankfurt Motor Show – Bosch pokaże nowy układ wtrysku paliwa o podwyższonym ciśnieniu do silników wysokoprężnych i benzynowych, Nowe rozwiązania dla hybryd oraz liczne systemy wspomagania kierowców ciężarówek, takie jak system unikania kolizji, system bezpiecznego pokonywania zakrętów i System wspomagania jazdy w gęstym strumieniu samochodów.

Zwłaszcza ten ostatni system jest ciekawy, gdy z w sposób znaczący przyczynia się nie tylko do zwiększenia bezpieczeństwa, ale również wpływa na zmniejszenie zmęczenia kierowcy co pośrednio wpływa na bezpieczeństwo transportu poza miejscem o zwiększonym natężeniu ruchu.

Autor jest administratorem giełdy ładunków powrotnych -eSpedytor.pl

Ile pamięci RAM będzie miał kierowca?


Samochód bez kierowcy
Automatyczny kierowca

Pojawienie się autonomicznych (czytaj : bez kierowcy) pojazdów ma już teraz ogromny wpływ na transport. Na razie tego nie widać wprost, ale echo tej wielkiej zmiany widzimy na przykład w wypowiedzi Jeffa Owensa, dyrektora technologii Delphi Automotive:

„…Delphi rozwija cały szereg technologii bezzałogowych, przy jednoczesnym zapewnieniu pełnej integracji wszystkich systemów samochodu […] Delphi rozwija bezpieczniejsze metody prowadzenia pojazdów i systemy, które pozwalają kierowcy w każdej chwili i w każdych warunkach „komunikować się” z samochodem.

Jak należy rozumieć te słowa? Po prostu nastąpił generalny zwrot wyrażający się dwoma kierunkami. Po pierwsze wszystkie systemy samochodu stanowią jedność (w sensie systemu automatyki i informatyki samochodowej). Wymusza to stosowanie rozwiązań znanych z systemów automatyki przemysłowej, ale o większych wymaganiach bezpieczeństwa, w postaci szybkości i pewności działania. A mówiąc ludzkim głosem, każdy podzespół samochodu raportuje o swoim stanie (np hamulce, alternator czy nawet światła pozycyjne) do jednostki zarządzającej (rozbudowany komputer pokładowy), a komputer pokładowy może ingerować w działanie każdego podzespołu. Po drugie kończą się też czasy bezpośredniego połączenia ludzkich działań z zachowaniem samochodu. Teraz naciskając pedał hamulca zaledwie przekażemy sygnał o takiej „chęci” do komputera, który sam podejmie decyzję czy naszą wolę spełnić czy nie… (na razie my mamy mieć pierwszy głos w tym duecie).

Wszystkie opisywane zmiany mają dotyczyć wszystkich nowych systemów projektowanych przez Delphi. Zaś jeżeli robi tak Delphi, tzn, że tak będą robić wszystkie liczące się firmy samochodowe świata.

Oczywiście prowadzi to tylko w jednym kierunku- rezygnacji z konieczności posiadania kierowcy na pokładzie pojazdu. Do tej pory przyglądaliśmy się rozwojowi tej technologii nie patrząc na to, że dotyczy to nas osobiście. Teraz już mamy pewność, dni osobistego kierowania pojazdem przez człowieka dobiegają końca.

Autorem jest administratorem partnerskiej giełdy ładunków- espedytor.net