W Kalifornii będą jeździć na słoneczku!


Słońce napędzi autobusy
Słońce napędzi autobusy

10 września 2018 r. Gubernator Kalifornii Jerry Brown podpisał zupełnie przełomowy akt prawny, który wymaga, aby cała państwowa energia elektryczna pochodziła ze źródeł niewymagających węgla! I to już począwszy od 2045 r. Osiągnięcie tego ambitnego celu znacznie zmniejszy się udział państwa w emisji gazów cieplarnianych. A pamiętajmy, że mówimy o stanie, który i tak przewodzi na świecie w pozyskiwaniu energii ze źródeł odnawialnych! I choć już obecnie aż 44% energii przeznaczonej dla sfery publicznej pochodzi ze źródeł odnawialnych w powszechnym mniemaniu Kalifornijczyków jest to stanowczo za mało!

Jako główne źródło spalania paliw opartych na węglu uznaje się transport, w tym transport publiczny. Drastyczna zmiana zachowań konsumenckich i polityki rządu są jednak zdaniem wielu niewystarczające na osiągnięcie globalnej zmiany klimatu i mogą nie wystarczyć, aby uniknąć nieodwracalnego zniszczenia życia na planecie. Widać to wyraźnie w USA gdzie wycofanie się z polityki ochrony środowiska forsowanej przez Obamę przez  obecną amerykańską administrację federalną sprawia, że ​​trudno jest dostrzec, w jaki sposób Stany Zjednoczone zaangażują się nawet w skromne ulepszenia, takie jak np. rozpowszechnienie jednego typu wtyczek w pojazdach hybrydowych i akumulatorowych, które będą potrzebne do dekarbonizacji. W Europie robi się więcej, nie znaczy to, że wystarczająco wiele. Na tym tle nowe Kalifornijskie prawo jest ewenementem.
Co jednak sprawia, że interesuje się nim nasz blog? To proste, w ramach realizacji nowego prawa przewiduje się, że zostanie wprowadzony nowy system, nowy model transportu miejskiego, który będzie w 100% zasilany energią słoneczną. Jeszcze nie wiadomo do końca czy chodzi o system zasilania oparty na elektrowniach słonecznych, czy raczej o indywidualne panele na pojazdach, czy może o system mieszany. Nie to jest ważne! Ważne, że prace nad tym systemem już ruszyły i że Kalifornia bez wątpienia będzie pierwszym miejscem na Ziemi, w którym cały transport publiczny będzie jeździł na energii fotoelektrycznej, czyli zasilany będzie przez tytułowe słoneczko.

Reklamy

Europo pobudka- przegrywamy przyszłość transportu!


Ładowanie pojazdu elektrycznego
Ładowanie pojazdu elektrycznego

Europa dała światu samochód spalinowy. Jednak wszystko wskazuje na to, że elektryczne samochody będzie importować! Dzieje się tak gdyż przegrywa z Chinami w wyścigu o określenie przyszłości branży. Europa, trzeba to powiedzieć wyraźnie nie liczy się zupełnie w produkcji najważniejszego komponentu pojazdu elektrycznego – akumulatorów. To Chiny są siłą napędową w branży akumulatorów do pojazdów elektrycznych, które europejscy przywódcy uważają za kluczowe dla przyszłości przemysłu samochodowego, który zatrudnia miliony ludzi na całym kontynencie.
Wiele wskazuje na to, że jest już za późno, aby nadrobić zaległości.

Już za kilka lat Europa może zobaczyć, że jej producenci masowo przenoszą produkcję do Chin.  To ogromne ryzyko dla regionu, w którym działają firmy takie jak Volkswagen, BMW, Mercedes-Benz  czy  Renault. Stanie sie tak gdyż budowa samochodów elektrycznych w Chinach ma sens dla firm, ponieważ tam jest gigantyczny rynek już prawie taki jak na starym kontynencie, a do tego mający ogromne możliwości dalszego rozwoju i pozwala im uniknąć wysokich taryf na importowane pojazdy.

Najważniejsze jest jednak to, lokowanie produkcji w Chinach przybliża łańcucha dostaw baterii, które stanowią około 40% wartości samochodów elektrycznych.
Jak się szacuje około dwóch trzecich światowej zdolności produkcyjnej akumulatorów litowo-jonowych, najczęściej stosowanych w pojazdach elektrycznych, już w tej chwili znajduje się w Chinach. Szacuje się, że Europa ma zaledwie 1% rynku. Do tego trzeba pamiętać, że  już w tej chwili Chiny są największym na świecie rynkiem pojazdów elektrycznych, odpowiadającym za około połowę globalnej sprzedaży, a międzynarodowi producenci samochodów inwestują tam z wielkim, wręcz gigantycznym rozmachem. Jednym z dowodów na te tezy jest np. fakt, że Volkswagen ogłosił, że zainwestuje 12 miliardów dolarów w produkcję pojazdów elektrycznych w gospodarce numer dwa na świecie. Lider amerykańskiej branży, zaś Tesla już buduje fabrykę w Szanghaju, która będzie produkowała 500 000 samochodów elektrycznych rocznie, w porównaniu z około 100 000 rocznie w Stanach Zjednoczonych.
Nawet powstające w Europie firmy produkujące akumulatory postanawiają inwestować w Chinach, a nie w domu, jak np. Holenderski Lithium Werks, który ma już dwa zakłady w Chinach, ogłosił w tym miesiącu plany budowy fabryki o wartości 1,6 miliarda euro (1,8 miliarda dolarów) poza Szanghajem.

Oprócz tego Chiny, w przeciwieństwie do Unii Europejskiej, ma spójną koncepcję „co dalej”. Wprowadziły cele w zakresie produkcji pojazdów elektrycznych i zaoferowały zachęty dla nabywców, co pomogło w rozwoju branży.
Unia Europejska próbuje to zmienić. Komisja Europejska, uruchomiła w tym roku plan działania mający na celu zachęcenie firm do większych inwestycji w technologie akumulatorów, w tym oferowanie większych środków finansowych. Ostrzegła, że europejskie firmy są zagrożone utratą wpływu na łańcuchy dostaw i normy środowiskowe, jeśli nie uzyskają przyczółków w sektorze akumulatorów.
Największym graczem na globalnym rynku jest chińska firma CATL. Jego najbliższymi rywalami są japoński Panasonic  i Samsung z Korei Południowej. Panasonic współpracuje również z firmą Tesla, która produkuje własne akumulatory i buduje gigantyczną fabrykę w Nevadzie, aby produkować je na ogromną skalę. W Europie na razie cisza…