Transport- eksperyment na żywym ciele


niemieckie opłaty drogowe
niemieckie opłaty drogowe

Jak się dowiedziałem, pod koniec marca Bundestag, niższa izba niemieckiego parlamentu, przyjął poprawkę do ustawy o opłatach za korzystanie z dróg federalnych. Jeżeli, jak wszystko na to wskazuje, Bundesrat (izba wyższa parlamentu) również poprawkę przyjmie, to  od 1 października 2015 r.  niemieckie myto zapłacą również pojazdy  o DMC powyżej 7,5 tony (dotychczas myto obejmowało od 12 ton). Ponadto od 1 lipca 2015  zostanie objęte mytem kolejne 1100 km czteropasmowych dróg federalnych.

Spodziewano się tego od dawna i wiadomość, choć przykra, nie wzbudza już sensacji. Jednak to co mnie w tej informacji zafrapowało to jej dalsza część, w której przedstawiono uzasadnienie wprowadzanych zmian:

Dodatkowe wpływy do budżetu z tytułu rozszerzenia myta na samochody od 7,5 tony oraz długości dróg szacowane są na 115 mln EUR w 2015 r. i po 380 mln EUR w latach 2016-2017. Jednak głównym motywem ww. zmian jest zamiar zwiększanie konkurencyjności  transportu szynowego, kombinowanego i żeglugą śródlądową.

Komentarz

Cel szczytny, jednakże czy rozsądnie jest dawać szansę jednym środkom transportu przez pogarszanie warunków innym? Szczerzę wątpię. To nie jest dobre podejście do tematu. Miast zastanowić się skąd bierze się przewaga transportu drogowego i słabości innych środków transportu. I poprawić ich konkurencyjność poprzez eliminację ich wad, osłabia się konkurencyjność transportu drogowego. To w historii zawsze udawało się na krótka metę. Mechanizm jest zabójczo prosty – wspomagana branża miast próbować się rozwijać wpada w stagnację, skoro nie musi się rozwijać by mieć udział w rynku… Tymczasem cały świat idzie do przodu i pogrąża konkurencję mimo wspomagania przez prawo. Jedyne co po takiej interwencji pozostanie, to zwiększone wpływy do budżetu z tytułu opłat drogowych.

Bulwersuje mnie to, mimo, że dotyczy było nie było  naszej konkurencji w transporcie – Niemców. Jednakże piszę to „ku pokrzepieniu serc” bo oznacza to spore kłopoty dla NIEMIECKIEJ branży transportowej za kilka lat.

Dlaczego? Ponieważ zadziała tu dokładnie ten sam mechanizm, branża nad którą roztacza się sztuczny parasol prawa (MiLoG) żyjąc w cieniu tego parasola, zapomina, że świat idzie do przodu.  Zresztą tu nasuwa mi się jeszcze jedna smutna refleksja.

Barany idące na rzeź?

W protestach przeciwko polskim firmom transportowym biorą udział kierowcy krajów zachodnioeuropejskich. Nie mogę tego zrozumieć. Przecież kręcą na siebie bicz i to poważniejszy niż zagrożenie z naszej  strony. Czyżby nie czytali o trwających testach ciężarówek bezzałogowych? I co, sądzą może że to na skutek miłości do kierowców idą pieniądze na te badania? Pobudka panowie – koszty osobowe w zachodnich firmach transportowych to nawet 48 procent kosztów – wyeliminowanie kierowców to skuteczny sposób na ich obniżkę. Tymczasem jedyną zaporą na te pomysły jest niska cena transportu ze wschodu, naszego transportu, sprawiająca, że plany te są (na razie) nieopłacalne. Usunięcie tej zapory otworzy też bramę dla automatycznych ciężarówek, czytaj: usunięcia kierowców ze składników kosztowych firmy. Czy protestującym o to chodzi? Śmiem wątpić.

Autor jest właścicielem giełdy ładunków eSpedytor.pl

Bezmyślność, głupota, znieczulica?


Policja (policja.pl) opublikowała podsumowanie corocznej drogowej  akcji „Znicz”. Podobno jest lepiej niż przed rokiem. Ale mnie statystyka tej akcji dość mocno poruszyła. Po pierwsze przytoczmy ją:

W czasie tegorocznej akcji „ZNICZ” (od 31 X do 3 XI), na polskich drogach doszło do 196 wypadków, w których śmierć poniosło 20 osób, a 252 osoby zostały ranne. Przeprowadzone przez policjantów badania stanu trzeźwości pozwoliły na wyeliminowanie z ruchu 910 nietrzeźwych kierujących. Wśród ofiar na drodze byli także piesi. Dane pokazują, że był to bezpieczniejszy okres niż w 2013 roku, gdy doszło do 338 wypadków drogowych, w których śmierć na miejscu poniosło 38 osób, a 410 osób zostało rannych.

To co mnie najbardziej przeraża to liczba osób, które decydują się wsiąść za kierownicę po alkoholu. W tym roku policjanci zatrzymali 910 nietrzeźwych kierujących. W roku ubiegłym takich osób odnotowano 1298. Patrząc na te dane chciałoby się zakrzyknąć: LUDZIE! W TAKIM DNIU?  Naprawdę już odstawmy na bok (o ile w ogóle można)  sprawę bezpieczeństwa, ale do licha po co komu alkohol na cmentarzu? Czy chwila zadumy, wspomnienia bliskich, nie są wystarczającym elementem tego dnia? Czy naprawdę potrzeba dodawać sobie kurażu? I czy przebywając w końcu na grobach bliskich nie widzimy dookoła grobów tych, którzy swój los spotkali na drodze? Nic nas to nie uczy?

Pytań takich stawiać można bez końca. Ja jednak poproszę tych, którzy czytając ten tekst zgadzali się z nim w 100%, by zastanowili się nad jeszcze jednym pytaniem: Czy powstrzymałem kogoś kto pił, przed siadaniem za kółkiem?

autor jest właścicielem serwisu transportowego www.espedytor.pl

 

 

KIerowca ciężarówki- gatunek zagrożony wymarciem


Jeszcze kilka lat temu było to nie do pomyślenia – kierowcy ciężarówek szukali pracy, a pracodawcy dyktowali warunki. Tymczasem ostatnimi czasy wszystko obróciło się o 180 stopni. Kierowców ciężarówek coraz mniej i braki zaczynają być dokuczliwe- są firmy, których samochody stoją z braku kierowców, a nie jak jeszcze parę lat temu z braku ładunków. Czytaj dalej