Protestuję przeciwko protestom


Mamy dziwny zwyczaj protestowania kosztem innych. Rozumiem strajk ludzi w fabrykach- wyłączają maszyny , strajkując naciskają na pracodawcę- dogadaj się z nami. OK . Nie rozumiem jednak dlaczego rolnik musi protestować odbierając chleb innym – dodajmy Bogu ducha winnym? Gdzie tu logika? To tak jakbym podszedł do kogoś w fabryce- odsunął go od maszyny i powiedział – nie pracujesz- BO JA, PROTESTUJĘ PRZECIW RZĄDOWI. Logika ta sama, ale nikt tak nie postępuje. Dlaczego? Dlaczego kierowcy ciężarówek, bo o nich piszę i o firmach transportowych, mają ponosić negatywne skutki protestu rolników? Czyżby to oni mieli załatwić postulaty rolników? A gdzie byli rolnicy gdy transportowcy naciskali na rząd w swoich sprawach? Czy protestujący transportowcy mieli wjechać tirami na pola rolników i robić blokady zbiórki zboża? Albo zastawić ciężarówką wejście do obory?

Nie podoba mi się takie ustawienie sprawy. I nie ma to nic wspólnego z racją lub brakiem racji po stronie protestujących rolników. Nie o to tu chodzi. Chodzi o to, by załatwiając swoje sprawy, nie niszczyć spraw innych.  Gdy byłem mały, to się nazywało kindersztuba- zachowywać się porządnie. Ale to chyba nie te czasy…

Autor jest właścicielem giełdy ładunków eSpedytor.pl