Transport na wschód- dobrze już było?


pol-rosJak to już stało się świecką tradycją o tej porze polskie firmy transportowe nie wiedzą, czy będą mogły zawozić ładunki do i przywozić z Rosji.
Tym jednak razem problem stał się bardziej skomplikowany – Rosja jednostronnie wydała przepisy, które w zgodzie z wewnętrzną interpretacją rosyjskich ministerstw, mają nadrzędne znaczenie ponad dwustronnymi umowami państwowymi, Oczywiście te nowe przepisy zmieniły zasady dotąd obowiązujące.
W trakcie konferencji prasowej wiceminister infrastruktury i budownictwa Jerzy Szmit stwierdził, że:
– Zasady realizowania przewozów drogowych pomiędzy Polską a Federacja Rosyjską, w tym tranzytu do krajów trzecich, określa umowa międzyrządowa z 1996 roku. Dotąd podlegała ona różnym interpretacjom, skąd powstawały problemy, ale radykalna zmiana nastąpiła w ubiegłym  roku.
Jak się dowiadujemy w grudniu weszły w życie przepisy wykonawcze do ustawy o transporcie drogowym w Federacji Rosyjskiej. Jak okazało się od razu zmieniają one sens pojęcia „przewozu na rzecz kraju trzeciego.” Nie samego tranzytu, o co rok rocznie toczyły się trudne negocjacje w celu ustalenia liczby takich usług, ale samej definicji tego co jest wożone. I tak jak ustaliło nasze ministerstwo Rosjanie interpretację „kraju trzeciego” rozciągają także na towary produkowane w Polsce, lecz w firmach zagranicznych. I na tym tle dochodzi do ewidentnych nonsensów. Jak w przykładzie podanym na konferencji: w Płocku zachodnia firma produkuje z  rosyjskiej ropy i gazu tworzywa sztuczne – dla Rosjan jest to produkt z „kraju trzeciego.
Zdaniem ministerstwa oznacza to, że Rosja zaczęła realizować strategię wyeliminowania obcych przewoźników z rynku wewnętrznego.
Jak wyjaśnia strona rosyjska w trakcie konsultacji międzyresortowych, jest ona gotowa uznać, że „towar jest polski”, tylko jeżeli będzie odprawiany w polskim składzie celnym, a ich lista będzie złożona w rosyjskim Ministerstwie Infrastruktury.
– Ale polskie towary w UE mogą być odprawiane w dowolnym składzie celnym, w różnych krajach, a w dodatku ich rola maleje – twierdzi nasze ministerstwo.
Problem nie jest banalny. Jak się szacuje rynek przewozów drogowych do i z Rosji jest wart dla polskich przewoźników co najmniej 400 milionów euro i jest to kwota niższa ze względu na ciągle obowiązujące embargo. Wydaje się, że tym sposobem Rosjanie chcą mocniej uderzyć w Polską gospodarkę, która w wbrew wcześniejszym obawom nadspodziewanie dobrze poradziła sobie z Rosyjskimi restrykcjami.

Rosjanie próbują nielegalnego dostępu do naszego rynku transportowego


pirat - nielegalne praktyki transportu
pirat – nielegalne praktyki transportu

Ostatnio coraz częściej słyszymy podobne doniesienia: na autostradzie A4 w Mysłowicach inspektorzy ITD w Katowicach zatrzymali dwa pojazdy należące do rosyjskiego przewoźnika. Przewożono nimi mrożone truskawki. Z okazanych do kontroli dokumentów przewozowych CMR wynikało, iż ładunek pochodzi z Litwy i jest przewożony do Holandii. Rosyjscy kierowcy okazali też inspektorom zezwolenia międzynarodowe na przewóz tranzytowy i dwustronny, z których wynikało, iż przekroczenie granicy polskiej miało miejsce trzy dni wcześniej.Wzbudziło to uzasadnione podejrzenia inspektorów, ponieważ trasa z Litwy do Holandii raczej nie przebiega przez woj. śląskie, ponadto z dokumentów wynikało, że Rosjanie, biorąc pod uwagę ładunek i panujące temperatury zamiast starać się jak najprędzej dowieźć towar do miejsca przeznaczenia,  błąkali się po krajowych drogach.  Po zbadaniu zawartości ładowni i opakowań przewożonego ładunku i okazało się, że data produkcji towaru jest zbieżna z datą przekroczenia granicy, co z praktycznego punktu widzenia nie jest możliwe. W obliczu tych faktów kierowcy przyznali, że w rzeczywistości truskawki pochodzą z Polski i okazali oryginalne i zgodne z prawdą dokumenty przewozowe.

Jak wiadomo, na tego typu transport wymagane są zezwolenia zagraniczne tzw. „kraje trzecie”, których rosyjski przewoźnik nie posiadał. Obie ciężarówki  zakończyły transport  na wyznaczonym przez inspektorów parkingu strzeżonym. Pobrano też wysoką kaucję na poczet przyszłej kary – od każdego transportu kaucja wyniosła 10 tysięcy złotych. Obaj kierowcy zapłacili zaś po 500 zł mandatu.

Nasz komentarz

W całej sprawie nie zdumiewa już kwestia nielegalnej próby rosyjskiego przewoźnika. Problemem dla mnie pozostaje brak jakiegokolwiek zastanowienia u polskiego producenta truskawek, który  wiedząc jak bardzo polski transport, podobnie jak producenci żywności, dostał po kieszeni z powodu rosyjskiego embarga, patrzy tylko i wyłącznie na cenę transportu. Czyżby tu odrobina solidarności wśród polskich producentów nie zadziałałby lepiej niż kontrole ITD?

Autor prowadzi serwis oferujący transport – eSpedytor.pl