Poduszka na dachu


poduszka powietrzna na dachu pojazdu
poduszka powietrzna na dachu pojazdu

Ford opatentował poduszkę dachową. Zdaniem autorów pomysłu poduszka ma chronić pasażerów pojazdu, gdy ten będzie dachował. To ciekawa koncepcja, Zwłaszcza w sytuacji gdy uświadomimy sobie, ze dachowanie wcale nie jest tak rzadkie. Z drugiej jednak strony zastanawia skuteczność tego rozwiązania. I to nie tylko ze względu  na trudności chociażby w uchwyceniu powodu , który wyzwoli, odpali ładunek pirotechniczny poduszki. Nie powinna bowiem ona być nadymana w każdej sytuacji, a jedynie w trakcie dachowania. Pytaniem, które wyzwala wątpliwości jest fakt, ze Ford dotąd nie zastosował swojego patentu w żadnym pojeździe pomimo, że do skutecznego opatentowania doszło już w zeszłym roku, czyli, że sam pomysł musi mieć już kilka lat. Stawia to pod znakiem zapytania skuteczność oferowanej przez taka poduszkę ochrony. A może tylko chciano zablokować pewien pomysł, co często się zdarza w amerykańskim systemie prawnej ochrony patentowej.

Bez względu jednak jak jest, należy przyklasnąć wszelkim pomysłom zmierzającym do poprawy  bezpieczeństwa biernego pasażerów pojazdów.

Reklamy

Rady na wakacje


leżaki- wakacje rozpoczęte
leżaki- wakacje rozpoczęte

Wakacje się rozpoczęły! Fajnie! Bierzemy więc nasze rodziny, pakujemy do auta i dalejże w drogę! Tylko że… tylko, że zapominamy, że kilkunastogodzinna wyprawa samochodem, to coś innego niż nawet godzinne jeżdżenie po mieście. Ja wiem, wszyscy jesteśmy mistrzami kierownicy! Urodziliśmy się z kierownicą i gałką zmiany biegów w dłoni… tyle, że tego na drogach nie widać… I znowu wiem, że to ONI jeżdżą fatalnie, nie my.  Jednakże dobrze, zamiast moralizatorstwa kilka prostych rad:

  1. Pośpiech jest złym doradcą. Przybycie na miejsce 20 minut później naprawdę niczego nie zmienia, a 20 minut to przy prędkości 100km/h aż 33 km drogi
  2. Ten drugi też chce dojechać. Myśl nie tylko o sobie i swoim celu, ułatw dotarcie tam innym. Jazda na suwak, zachowanie odstępu, nie wciskanie się na chama, to naprawdę niewiele, a wszyscy pojedziemy szybciej- to działa!
  3. Męczysz się szybciej niż Ci się wydaje. Jeżeli nie jesteś zawodowym kierowcą to Twoja koncentracja idzie w diabły już po godzinie, półtorej od wyruszenia- zrób przerwę!
  4. Uważaj na klimatyzację. Klimatyzacja schładza powietrze, ale nie zmniejsza natężenia słońca- ono dalej Cie rozgrzewa!Klimatyzacja schładza powietrze ale także je wysusza. Sumaryczny efekt – senność, kłopoty z oczami.   Co pewien czas otwórz okna, żeby podnieść wilgotność wnętrza pojazdu po prostu go przewietrzyć.
  5. Uważaj na odwodnienie. Prowadzenie , a właściwie koncentracja, którą prowadzenie pojazdu wymusza, powoduje zmniejszenie, pozorne, zapotrzebowania na płyny. Odwodnienie zaś jest wrogiem podstępnym, efekt gorsza koordynacja, refleks, skupienie.
  6. Uważaj na monotonię autostrady. Dorobiliśmy się wreszcie autostrad w naszym kraju a wraz z nimi typowych problemów związanych  z jazdą po nich. Jednym z najgroźniejszych jest monotonia. Powoduje ona np. że przestajemy kontrolować prędkość: 130, 140, 150… a nam się wydaje, że ledwie posuwamy się do przodu. Pozorny brak bodźców może spowodować również senność. Zaśnięcie na autostradzie jest najczęstszą przyczyną wypadków na takich drogach.

Może wystarczy.

A teraz do samochodu i w drogę.

Szerokiej drogi!

Samochód na kwadrans


carsharing po japońsku
carsharing po japońsku

Współdzielenie auta czyli z angielska carsharing to rodzaj wypożyczalni samochodów, które można wynajmować na krótki czas, nawet na kwadrans. Na świecie, a w szczególnie w Kalifornii jest już niezwykle popularny. Do tego stopnia, że swoje samochody oferują nie tylko firmy wypożyczające ale także zwykli właściciele samochodów. W Polsce ruszył pod koniec ubiegłego roku taki program w Warszawie. Na razie do dyspozycji mieszkańców jest około 20 samochodów. Auto można wypożyczyć za pomocą aplikacji w smartfonie. Pokonanie w ciągu godziny 20 kilometrów kosztuje trochę ponad 30 złotych.
Carsharing jest niezwykle popularny również w wielu miastach na europejskich. W tej chwili korzysta z niego już ponad 8 milionów osób, używając każdego dnia około 140 tysięcy pojazdów. Aby współdzielenie pojazdów mogło jednak stać się powszechne musi dokonać się mała rewolucja w zakresie dostępu do pojazdu. I tu właśnie widząc zapotrzebowanie włączyła się m.in Toyota. Firma ta przedstawiła urządzenie, które eliminuje potrzebę posiadania kluczyków do otwierania i zamykania drzwi oraz uruchamiania silnika. Urządzenie umożliwia posiadaczowi Aplikacji na smartfona, po podaniu uzyskanego od właściciela kodu, na sterowanie centralnym zamkiem i na uruchomienie silnika. Komunikacja pomiędzy Smart Key Box’em (nowe urządzenie Toyoty) a smartfonem, odbywa się poprzez Bluetooth, połączenie jest szyfrowane, a samego dostępu do samochodu z podanym kodem można dokonać tylko raz.
Oprócz Toyoty wprowadziły już podobne programy i inne koncerny samochodowe. Pierwszym był gigant zza oceanu General Motors. Następnie w jego ślady poszły inne firmy jak Daimler, BMW i Ford. W krótkim czasie taki program ma zamiar uruchomić Tesla.

To co zdumiewające to szybkość z jaką program carsharngowy rozprzestrzenia się na świecie. Jestem niezwykle ciekawy, czy Polacy, tak przywiązani do swoich czterech kółek, polubią carsharing tak jak obserwujemy to na zachodzie. Dodajmy, że władze wysokorozwiniętych krajów w carsharingu upatrują najlepszy sposób na zmniejszenie zatłoczenia dróg i zwiększenia dostępności miejsc parkingowych

Nasze drogie autostrady


autostrada płatna - pobór myta
autostrada płatna – pobór myta

Nawet nie przeliczając na siłę nabywczą Polaka wiadomo, że polskie autostrady zarządzane przez prywatnych koncesjonariuszy należą do najdroższych w Europie. Pozostaje pytanie czy to naprawdę aż tak nieopłacalny biznes, że trzeba ciągle podnosić opłaty (od kiedy to monopol jest nieopłacalny…?). Wyjaśnić to może publicznie dostępna informacja o tym ile zarobiło państwo na swoich autostradach. Dla przykładu nawet na 150 mln zł rocznie liczy fiskus po otwarciu płatnego odcinka autostrady A1 Częstochowa – Piotrków Trybunalski. Z tego 100 mln pochodziłoby od pojazdów ciężarowych, a 50 mln od samochodów osobowych. Jak wskazują przeprowadzone analizy w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa, biorąc pod uwagę przewidywane natężenie ruchu, A1 będzie jedną z najbardziej dochodowych płatnych dróg w Polsce. I to nielicho: nowy odcinek A1 prawie powinien podwoić obecne wpływy, jakie generuje trasa A1 na odcinkach objętych systemem państwowego e-myta (z pominięciem fragmentu od Torunia do Gdańska, gdzie opłaty pobiera prywatny koncesjonariusz). Z najnowszych danych  operatora systemu viaTOLL (Kapsch), wynika, że tylko w okresie wrzesień 2016 – marzec 2017 droga A1 uzupełniła kasę  Krajowego Funduszu Drogowego o bez mała 89 mln zł. Można więc założyć, że w skali całego roku da to nawet ponad 150 mln zł. Czyli praktycznie dokładnie tyle samo ile ma zarobić brakujący odcinek A1 Częstochowa – Piotrków.

Jeśli chodzi o wpływy (w tym samym okresie od września 2016 do  marca 2017), obecnie wyższy wynik niż A1 zanotowały tylko: autostrady A2 (92,1 mln zł), trasa S8 (126,6 mln zł) oraz A4 (221,8 mln zł). Gdyby dodać planowane wpływy z A1 już dziś, wtenczas trasa ta awansowałaby na drugie miejsce w rankingu z kwotą ponad 176 mln zł.

Patrząc na powyższe kwoty, zaczynam się zastanawiać, jaki sens ma oddawanie autostrad koncesjonariuszom?

Ile w Polsce jest samochodów?


żuk -popularny dostawczak
żuk -popularny dostawczak

Według CEPiK (Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców)w Polsce jest ponad 25 milionów pojazdów! Jesteśmy więc potęgą europejską z ponad 650 pojazdami na 1000 mieszkańców. Toż takie Niemcy mają ledwie 599 samochodów na 1000 mieszkańców. Nie koniec to cudów. W Polsce podobno jeździ jeszcze, uwaga, ponad milion dziewięćset tysięcy fiatów 126p. Znaczyłoby to, że co dwunasty pojazd na naszych drogach to maluch. Wśród dostawczaków zdaniem oficjalnego rejestru królują jeszcze żuki…. Problem jest dostrzegany i od dłuższego czasu trwały prace nad wdrożeniem tzw. Cepik 2.0, który ma radykalnie uwiarygodnić bazę, problemem jest jednak konieczność przejrzenia i zweryfikowania kilkudziesięciu milionów wpisów do bazy. Co nie nastąpi tak szybko.

Jednym z kluczowych problemów, na które Cepik odpowiada błędnie, jest przeciętny wiek naszych samochodów. Wg rejestru jest to ponad 17 lat! Co gołym okiem na naszych drogach widać, że nie jest prawdą. Kłopoty jednak sprawia próba ustalenia ile ten średni wiek naprawdę wynosi. Wg instytutu Samar jest to 14 lat, zaś wg, Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych to 12 lat. Zamieszanie rośnie, jeżeli uwzględnimy dane Stowarzyszenia Europejskich Producentów Samochodów (ACEA), które podaje, że ponad 55 proc. aut w Polsce ma 10 lat lub więcej, podczas gdy w Niemczech ten wskaźnik wynosi 22 proc., w Irlandii – 10 proc., w Czechach – 35 proc., a w biedniejszej od nas Rumunii – 38 proc. Tym ostatnim danym bym jednak niezbyt wierzył, gdy stowarzyszenie to od dawna naciska na polskie władze, by utrudnić nabywanie używanych samochodów, więc taka statystyka jest tu istotnym elementem tych nacisków.

Jak jest naprawdę?

No cóż, tego z pewnością tak szybko się nie dowiemy, możemy zrobić tylko jedno- spojrzeć na polskie drogi, po których poruszają się nowoczesne, kilkuletnie samochody  w niezłym stanie technicznym. Zniknęły zardzewiałe przeżytki socjalizmu. Brak samochodów na żółtych rejestracjach (>25 lat). Wbrew temu co twierdzi Cepik, częściej widać Toyotę Yaris niż Syrenkę. Niestety to zamieszanie w statystyce jest na rękę różnym lobby, które mogą praktycznie dowolnie kształtując rzeczywistość statystyczną, której nie ma jak sprawdzić!

Tabor samochodowy w Polsce – stan oficjalny (wg CEPiK) i szacunkowy (wg Samar).

Park Średni wiek Liczba na 1000 mieszkańców
Dane wg CEPIK Dane po wykluczeniu pojazdów nieaktywnych Dane wg CEPIK Dane po wykluczeniu pojazdów nieaktywnych Dane wg CEPIK Dane po wykluczeniu pojazdów nieaktywnych*
Samochody osobowe 19 343 120 14 952 316 17,11 14,34 501,9 388
w tym minibusy 144 051 140 865 12,82 12,63 3,74 3,66
Samochody dostawcze o DMC do 6 t 2 634 911 1 991 223 16,73 13,11 68,4 51,7
Samochody ciężarowe o DMC pow. 6 t 792 085 586 575 18,17 14,54 20,6 15,2
w tym ciągniki siodłowe 306 664 260 989 11,89 10,42 8 6,8
Autobusy 102 415 74 146 19,71 16,24 2,7 1,9
Jednoślady 2 295 931 1 556 250 12,62 11,1 30,2 26,5
Razem 25 167 462 19 160 510 17,33 14,16 653 497,2
  • – pojazd nieaktywny to taki, który nie był ubezpieczany, rejestrowany, przerejestrowywany (dane szacunkowe)

Źródło: Samar

6×6 na prąd


nikolaNikola Motors i  Tesla Motors nie mają nic ze sobą wspólnego, z wyjątkiem ich nazwy inspirowanej przez słynnego inżyniera i fizyka Nikolę Teslę. Jednak być  może jest też coś  wspólnego, a to z powodu niedawno pokazanej  przez Nikola Motors koncepcji elektrycznego ciągnika 6×6 czym uprzedził podobny ruch Tesli.

Nikola One Study oferuje  zasięg 1200 mil (1931 km) i łączną moc ponad 2000 KM przy niebotycznym momencie obrotowym ponad 3700 Nm (5017 Nm). Tę moc i moment obrotowy Nikola One zawdzięcza sześciu silnikom elektrycznym (po jednym na każde koło) i  napędzanym gazem ziemnym, jak to ładnie nazwano, „zwiększaczem zasięgu”(Natural gas range extender), czyli generatorem prądu opartym o turbinę gazową. Przyspieszenie od 0 do 60 mph (96 km / h), z pełnym obciążeniem, trwa około 30 sekund, Co czyni ciągnik najszybszym na świecie drogowym pojazdem użytkowym, gdyż z silnikiem wysokoprężnym zajęłoby to dwa razy tyle czasu.

Moc jest dostarczana kołom przez 100 procentowy napęd elektryczny 6×6, który czerpie energię z gigantycznej baterii o pojemności 320 kWh. Pojazd wyposażony jest w system hamowania regeneracyjnego oraz w pełni niezależne zawieszenie. Producent twierdzi. że maszyna może wspiąć się na stok o nachyleniu sześciu procent ciągnąc maksymalny ładunek w tempie  65 mph (105 km /h). Dla porównania, tej samej klasy ciężarówka z silnikiem diesla, w podobnych warunkach, będzie mieć poważne kłopoty by utrzymać 35 mph (56 km/h).

Wyposażenie kabiny Nikola One też jest niezwykłe. M. in. kokpit jest wyposażony w 15-calowy ekran dotykowy, Zestaw wskaźników to 10-calowy wyświetlacz, na pokładzie dostępny jest  4G LTE internet i Wi-Fi, panoramiczne szyby, szyberdach, kamery obserwujące 306-stopni wokół pojazdu, 42-calowy telewizor, mikrofalówka, dwa pełnowymiarowe łóżka i pełnowymiarowa lodówka z zamrażarką. Zasilane są 320 kWh akumulatorem i podobno pozwalają kierowcy na pobyt w kabinie przez prawie tydzień. Oczywiście zawsze jest też dostępna turbina gazowa by podładować akumulatory.

W USA koszty operacyjne dla ciągników siodłowych z  ciężkim silnikiem Diesla  są gdzieś pomiędzy 40 a 60 centów za milę, ale Nikola Motors stwierdza, że ich maszyna jest zdolna pojechać za połowę tej kwoty, czyli 20-30 centów za milę.

Producent pracuje nad prototypem i zaczął brać rezerwacje, za 1500$. Plan jest taki, aby stworzyć program najmu na kierowców ciężarówek, aby płacić około $ 5,000 miesięcznie, co będzie zawierać opłatę leasingową, nieograniczone paliwo, nieograniczoną liczbę przejechanych mil, konserwację i gwarancję. Co 72 miesięcy lub 1.000.000 mil (1.609.344 km) będzie można otrzymać nowy pojazd, bez dodatkowych kosztów.

Ceny za Nikola One będą wahać się od $ 350.000 do $ 415000, w zależności od opcji.

Co zrobić z zużytymi oponami?


zużyte opony
Kilometry kwadratowe zużytych opon

Gdy w końcu wyrzucamy stare opony nie do końca zdajemy sobie sprawę, że ich dalszy żywot przeważnie kończy się na śmietnisku. W skali świata ledwie 30% opon podlega recyklingowi. i choć najwyższe wskaźniki recyklingu dotyczą Europy to w dalszym ciągu ponad 50% opon pozostaje nieprzetworzonych. Według ONZ świat wytwarza rocznie ponad 24 mln ton odpadów w postaci zużytych opon, z czego około 15 mln ton, jest wyrzucane na składowiska. A jest to duży kłopot. Próbowano się różnie pozbywać opon, robiono z nich nawet sztuczne morskie rafy czy falochrony. Jednak to wszystko półśrodki- opony zajmują coraz większą przestrzeń. wód jest prosty opony są trudne w recyklingu,a sam proces kosztowny.

 

Istnieją trzy główne sposoby wykorzystania starych opon:

  • spalanie na ciepło;
  • piroliza (rozkład termiczny) w celu otrzymania ciekłych produktów podobnych do oleju;
  • mechaniczne rozdrabnianie dalszego przetwarzania kauczuku miękiszu produktów gumowych.

Niestety  żaden z nich nie może być uważany za bezpieczny dla środowiska. Być może radę na to znaleźli  naukowcy Wydziału Chemii i  Środowiska Uniwersytetu w Odessie. Opracowali nową metodę recyklingu zużytych opon przez..  zamrożenie. Tyle że do temperatury ciekłego azotu Główną zaletą jest brak odpadów i pełne bezpieczeństwo dla środowiska.
Nie wystarczy tylko zamrozić opony do bardzo niskiej temperatury ciekłego azotu. „Po zamrożeniu i oddzieleniu kordu (części metalowe), guma, która jest w stanie szklistym, prasa miażdży na proszek, następnie w specjalnym rozpuszczalniku w obecności katalizatora materiał opony rozpada się na części podstawowe z których składa się guma. W rzeczywistości, sposób pozwala na pełne zregenerowanie odpadów gumowych poprzez chemiczną destrukcję łańcuchów molekularnych. A mówiąc prostymi słowami, odpady przywraca się do postaci surowców do produkcji nowych opon. O ostatecznym sukcesie metody zadecyduje oczywiście ekonomia. Kibicujemy żeby się udało.